Autyzm jest zaburzeniem rozwojowym okresu dzieciństwa. Jest uszkodzeniem systemu, który porządkuje otrzymywane od zmysłów informacje. Sprawia to, że dziecko nadmiernie reaguje na niektóre bodźce, na inne zaś bardzo słabo. Dziecko autystyczne odsuwa się od swego otoczenia i ludzi, aby zatrzymać w sobie ogrom bodźców (zapachy, odgłosy, ruchy przedmiotów). Nie leczone pozostaje w swoim własnym, wewnętrznym świecie do końca życia.
Co jest przyczyną autyzmu wciąż nie wiadomo. Funkcjonują różne teorie, co do jego uwarunkowań (fizjologiczne, neurologiczne, psychogenne, uraz okołoporodowy, odrzucenie przez matkę, uszkodzenie mózgu etc). Symptomy występują już w pierwszych miesiącach życia. Dziecko nie zachowuje się tak, jak jego rówieśnicy. Nie jest głuche, bo reaguje na dźwięk. Jego reakcja na bodźce jest zmienna bądź żadna. Zapach kwiatu może wywołać atak furii lub wycofanie się do swojego wewnętrznego świata. Innymi objawami są: unikanie bycia dotykanym, nawet przez matkę (dotyk jest bolesny, niepożądany) brak mowy komunikatywnej, manieryzmy ruchowe, wybuchy gniewu, autoagresja, nadwrażliwość na dźwięki, brak emocjonalnego kontaktu z ludźmi, często brak kontaktu werbalnego.
Obecnie na całym świecie stosuje się różne formy terapii. Jedne z nich przynoszą lepsze, inne gorsze efekty. Z dzieckiem autystycznym można pracować w wieloraki sposób. Każde z dzieci jest inne, wymaga pełnej indywidualizacji i innego rodzaju oddziaływania terapeutycznego. Koń okazuje się dobrym sprzymierzeńcem w terapii autyzmu. Już sam kontakt ze zwierzęciem korzystnie wpływa na psychikę dziecka. Koń jest wielki, miękki, ciepły, ma bezpieczny zapach (w przeciwieństwie do ludzi, którzy używają czasem agresywnych, mocnych perfum). Dziecko przytula się, a przynajmniej chce go pogłaskać, dotknąć. Wytwarza się trwała więź między dzieckiem a koniem. Dla dziecka jazda jest przyjemnością i dlatego aktywnie i spontanicznie uczestniczy w tej terapii. Sam kontakt z dużym zwierzęciem jest przeżyciem. Wyzwalane są różne emocje i uczucia: strach, lęk, radość, duma, nierzadko miłość.
Jazda konna to przede wszystkim kontakt z przyrodą, która działa kojąco na wszelkie lęki. Bycie w lesie, nad wodą, odczuwanie wiatru i ciepła słonecznego, cisza panująca wśród drzew działają uspokajająco, obniżają napięcia. Nie ma natłoku bodźców, natomiast te, które są, dają poczucie bezpieczeństwa, ukojenie dla nadwrażliwych zmysłów i ważne dla każdego człowieka – pozytywne doznania estetyczne. Dziecko autystyczne dostaje zatem wszystko, czego mu brak w środowisku ludzi.
Wg Monty Roberts`a, uznanego znawcy psychiki końskiej, istnieje niesamowita więź między koniem a małym autystykiem. Ma to związek z podobnym w obu przypadkach odbieraniem rzeczywistości. Osoby autystyczne funkcjonujące w schematach (wg rutynowych powtarzających się cykli) często rozprasza drobny szczegół, nie potrafią się skupić na rzeczach niezbędnych do życia. Podobnie jak konie (tzw. zwierzęta uciekające), nie lubią kontaktu wzrokowego i nie znoszą, gdy ktoś podchodzi wprost do nich. Zbliżają się do innych osób, najchętniej pozostając poza zasięgiem ich wzroku. Niewątpliwie istnieje wiele podobieństw między osobami autystycznymi a zwierzętami uciekającymi. U jednych i u drugich lęk wywołany nagłymi i głośnymi dźwiękami powoduje paniczną ucieczkę. Zarówno autystycy, jak i konie odpowiadają naciskiem na nacisk i obawiają się zamkniętych przestrzeni, akceptują tylko pewien typ dotyku, nigdy w sytuacji przymusu, gdyż nie są w stanie znieść bólu powstałego właśnie w takiej sytuacji.
Koń myśli obrazami i reaguje jedynie na aktualne sytuacje, odmalowane w danym momencie w jego mózgu. Większość autystów niekomunikujących się z otoczeniem za pomocą słów zbliża się do tego wzorca odbioru rzeczywistości. Funkcjonują inaczej, niż jednostki o normalnej zdolności werbalizacji. Nic dziwnego zatem, ze konie dobrze się czują w obecności osób autystycznych, mimo że ich zachowania czasem wydają się dziwaczne.
Podobieństwo koni i dzieci z autyzmem zawiera się również w jakości uwagi. Koń z natury ma rozproszoną uwagę. Pozwala mu to przeżyć w trudnych dla niego warunkach naturalnych. Rozproszenie uwagi zatem to tendencja do rejestrowania w świadomości wszystkiego, co dzieje się w otoczeniu. W świecie koni to wielka zaleta, w świecie ludzi zaś upośledzenie. Współczesny człowiek działa najskuteczniej, gdy jest w stanie skoncentrować się na jednej rzeczy, dążyć do obranego wcześniej celu. Osoby z zaburzeniem uwagi po prostu nie są w stanie odizolować się od dźwięków otoczenia. Dla autysty docierające do niego dźwięki to koszmar. Jedynym wtedy ratunkiem jest ucieczka do innego świata, aby odciąć się od agresywnych bodźców.
Wiele jest podobieństw między zdrową końską naturą a zaburzonym odbieraniem rzeczywistości przez małego autystyka. Jeśli to nie jest przypadek, starajmy się to wykorzystać w najlepszy sposób. Istnieje więź między nimi, więc pracujmy nad tym, aby zamknięty we własnym bolesnym świecie chory dzieciak, nawiązał kontakt ze zwierzęciem, które odbiera na tych samych częstotliwościach. Aby udało się wspólnie wprowadzić dziecko w świat ludzi, w którym dobrze od tysięcy lat funkcjonują konie, mimo iż końska natura tak bardzo się różni od ludzkiej.
My nad tym już pracujemy
Małgosia i Half Breed
hasła, które pomogły znaleźć ten artykuł:
- hipoterapia autyzm
- hipoterapia autyzm artykuły
- autyzm hipoterapia

Najnowsze komentarze